W połowie lutego Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) nakreślił kierunek kolejnych zmian w programie „Czyste powietrze”. Cel jest jasny: wzmocnienie struktury i uszczelnienie procedur. To niezbędny krok po ubiegłorocznej pauzie w naborze i głębokiej reformie, która miała odbudować zachwiane zaufanie wykonawców, gmin oraz samych beneficjentów.
Jednak optymizm studzą nowe doniesienia. Jak ujawnił SmogLab, program mierzy się z kolejnym strategicznym wyzwaniem: Ministerstwo Finansów wstrzymało przekazywanie środków na „Czyste Powietrze” z unijnego programu FEnIKS. Blokada ma potrwać do momentu, w którym Komisja Europejska potwierdzi prawidłowość znacznej części dotychczasowych wydatków. Choć NFOŚiGW uspokaja, że spór o certyfikację ma charakter czysto techniczny, a płynność finansowa jest zabezpieczona, dla rynku to niepokojące déjà vu. Rodziny i firmy, które wciąż pamiętają niedawne zatory płatnicze i wstrzymanie naboru, otrzymują sygnał: mimo uspokajającego tonu oficjalnych komunikatów, fundamenty programu są kruche.
Równolegle resort klimatu stara się wejść w rolę adwokata najsłabszych. Opublikowany w lutym projekt ustawy o pomocy poszkodowanym w programie „Czyste powietrze” ma chronić tych, którym przez nieuczciwość wykonawców grozi dziś konieczność zwrotu zaliczek i życiowa zapaść finansowa. Według rządowych szacunków problem dotyczy tysięcy rodzin. Warto jednak zauważyć, że proponowane regulacje nie obejmują wszystkich patologii rynkowych – w tym beneficjentów mierzących się z rażąco zawyżonymi kosztorysami czy niską jakością montowanych instalacji.
Z tych wątków wyłania się niejednoznaczny obraz największego elementu polityki publicznej na rzecz walki ze smogiem. „Czyste powietrze” to narzędzie o ogromnej skali, w którym błędy i nadużycia są niemal wpisane w proces. Jednak powtarzalność kryzysów – od długu wobec firm i fali oszustw po obecny spór z Brukselą – wyraźnie wykracza poza ramy standardowych „chorób wieku dziecięcego”. Nierozwiązany pozostaje też problem podstawowy: tempo wymiany źródeł ciepła wciąż nie przystaje do skali wyzwania. Tygodniowa liczba nowych wniosków nie przekracza tysiąca, podczas gdy w polskich domach wciąż dymią ponad dwa miliony „kopciuchów”. To wszystko każe zadać pytanie, czy zbliżamy się do momentu, w którym kolejne łatanie programu przestanie wystarczać. Być może potrzebne jest prawdziwe nowe otwarcie – a nawet stworzenie zupełnie nowego narzędzia dla tak potrzebnej zmiany.
Jak mówi w komentarzu dla nas Andrzej Guła, prezes Polskiego Alarmu Smogowego:
Program „Czyste powietrze” jest w głębokim kryzysie spowodowanym błędami dwóch kolejnych ekip rządowych. Najpierw reforma minister Moskwy z 2022 roku, mimo szczytnych założeń (pomoc dla najuboższych gospodarstw domowych), otworzyła pole do nadużyć. Następnie obserwowaliśmy ignorowanie sygnałów dotyczących skali i charakteru nieprawidłowości przez minister Hennig-Kloskę. To doprowadziło program na skraj wypłacalności finansowej, a za błędy popełnione przez urzędników państwowych płacą obecnie najuboższe gospodarstwa domowe. W takich warunkach odbudowa zaufania do programu jest szalenie trudna. Jednak nie wyobrażam sobie, żeby w kontekście kryzysu energetycznego i nadchodzącego ETS2 gospodarstwa pozostały bez kluczowego wsparcia, które pozwala realnie obniżyć rachunki za ogrzewanie.
W tym wydaniu przyglądamy się również temu, jak obecny rząd podchodzi do zrównoważonego rozwoju miast – więcej o tym w sekcji „Warto przeczytać”. W dwóch podcastach rozmawiamy natomiast o niedawnym kryzysie na rynku pelletu oraz planowanej katowickiej strefie czystego transportu.
Zapraszam do lektury!
Warto wiedziećMinisterstwo Finansów wstrzymało wypłaty na „Czyste powietrze”. 18 lutego SmogLab ujawnił, że resort wstrzymał przekazywanie pieniędzy na program „Czyste powietrze” w ramach unijnego programu FEnIKS, dopóki Komisja Europejska nie potwierdzi (w procesie certyfikacji) co najmniej 60 proc. z 4,33 mld zł już wypłaconych z budżetu państwa. Certyfikacja oznacza formalne uznanie wydatków przez Komisję za zgodne z prawem i rzetelnie udokumentowane – dopiero wtedy możliwy jest zwrot środków z unijnego budżetu. Jak podaje SmogLab, do tej pory certyfikowano tylko ok. 282 mln zł z pierwotnie planowanych 2,2 mld zł, bo część wydatków dotyczy dotacji o potencjalnie zawyżonych kosztach, wsparcia urządzeń umożliwiających dalsze spalanie paliw stałych oraz kotłów bez wymaganego wpisu do unijnego rejestru efektywności energetycznej EPREL. 24 lutego NFOŚiGW w oficjalnym stanowisku zapewnił, że program jest „stabilny finansowo”, wypłaty odbywają się na bieżąco, na kontach wojewódzkich funduszy jest 0,5 mld zł, a spór o certyfikację obejmuje około 280 mln zł i ma charakter techniczny. NFOŚiGW sprowadza sprawę do rutynowego etapu administracyjnego, ale decyzja Ministerstwa Finansów może stwarzać realne ryzyko dalszych zatorów płatniczych w programie.
Rząd chce pomóc oszukanym w „Czystym powietrzu”. 2 lutego na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt ustawy o pomocy osobom poszkodowanym w związku z realizacją programu „Czyste powietrze”. Zmiany w prawie, przygotowane przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska, mają zawieszać dochodzenie nierozliczonych zaliczek i wyłączać odpowiedzialność beneficjentów, jeśli wykonawca zostanie prawomocnie uznany za winnego. Projekt umożliwia też wojewódzkim funduszom dochodzenie roszczeń bezpośrednio od firm na koszt NFOŚiGW. Rozwiązania obejmą osoby, które korzystały z prefinansowania w latach 2022–2024 i dziś muszą zwracać dotacje, mimo że padły ofiarą oszustw (firmy nie zrealizowały inwestycji lub jej nie rozliczyły). Rząd szacuje skalę problemu na ponad 8 tys. gospodarstw domowych i 285 mln zł nierozliczonych zaliczek. Ustawa nie rozwiązuje jednak problemu beneficjentów, którym wykonawcy „tylko” zawyżali koszty inwestycji, a od których teraz wojewódzkie fundusze domagają się zwrotu części środków. Projekt ustawy został skierowany do konsultacji publicznych i uzgodnień międzyresortowych. Kolejnym etapem będzie jego przyjęcie przez Radę Ministrów, co może nastąpić jeszcze w marcu.
Prezydent Krakowa zapowiedział korektę strefy czystego transportu. Aleksander Miszalski (KO) 11 lutego ogłosił, że przepisy obowiązującej od 1 stycznia strefy czystego transportu (SCT) zostaną skorygowane po uwagach mieszkańców. Prezydent zdymisjonował też dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego Łukasza Franka, który nadzorował wdrażanie strefy. W odpowiedzi na zapowiedź zmian ościenne gminy zrzeszone w stowarzyszeniu Metropolia Krakowska zaapelowały o zniesienie przywilejów dla mieszkańców Krakowa oraz ograniczenie strefy do obszarów, gdzie przekraczane są normy zanieczyszczeń. W mieście trwa zbiórka podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania Miszalskiego – organizatorzy deklarują, że zebrali już ponad 70 tys. podpisów (wymagane jest co najmniej 58 tys.). W obronie przed krytyką Miszalskiemu może pomóc uzasadnienie do wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie z 14 stycznia, które potwierdza, że celem SCT jest ochrona zdrowia i życia mieszkańców przed zanieczyszczeniami komunikacyjnymi. Tymczasem grupa parlamentarzystów PiS, na czele z posłami z Krakowa, złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie konstytucyjności ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych, która reguluje wprowadzanie stref w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców. Przepisy zaproponował w 2020 r. rząd PiS i są one jednym z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy.
Warszawska SCT weszła w drugi etap. Z początkiem 2026 r. zaostrzono wymogi strefy czystego transportu, która obowiązuje w stolicy od połowy 2024 r. W przypadku samochodów benzynowych na teren SCT nie mogą już wjeżdżać pojazdy wyprodukowane przed 2001 r. (norma Euro 3), a w przypadku samochodów z silnikami diesla – starsze niż 17 lat (norma Euro 5). Strefa pozostaje w dotychczasowych granicach (7 proc. powierzchni miasta, w samym centrum), a mieszkańcy stolicy są zwolnieni z przestrzegania wymogów SCT do 2028 r. Według szacunków Clean Cities Campaign po strefie nadal może regularnie poruszać się nawet blisko 10 tys. nieuprawnionych pojazdów. Dotychczas egzekucja przepisów była nieefektywna i opierała się wyłącznie na kontrolach realizowanych przez patrole straży miejskiej. Pierwszy mandat za złamanie wymogów strefy wystawiono w listopadzie 2025 r., po szesnastu miesiącach jej funkcjonowania. Stołeczny Zarząd Dróg Miejskich zapowiedział, że od kwietnia planuje wdrożenie systemu automatycznego odczytu tablic rejestracyjnych (ANPR), który ma usprawnić kontrole oraz egzekucję przepisów.
UsłyszaneAleksander Miszalski, prezydent Krakowa:
Po zapoznaniu się z wszystkimi głosami i zastrzeżeniami dotyczącymi zakresu i zasad wjazdu do Strefy Czystego Transportu postanowiłem przystąpić do prac nad ich korektą. […] Zaproponuję rozwiązanie, które pozwoli dalej dbać o zdrowie mieszkańców i powietrze w Krakowie, ale także będzie wyjściem naprzeciw zgłoszonym uwagom.
Oświadczenie w sprawie Strefy Czystego Transportu w Krakowie, 11 lutego 2026 r.
Paulina Hennig-Kloska, ministerka klimatu i środowiska:
Program [„Czyste powietrze”] jest uporządkowany, chodzi już właściwie.
Gość Radia ZET, 24 lutego 2026 r.
Bartłomiej Orzech, pełnomocnik zarządu Project Tempo:
Program [„Czyste powietrze”] jest martwą rybą [...]. Programu „Czyste powietrze” dzisiaj w zasadzie nie ma.
Rzeczpospolita, Czyste Powietrze martwe? Prefinansowanie, nadużycia i miliardy bez wypłat, YouTube, 15 lutego 2026 r.
Krzysztof Bolesta, wiceminister klimatu i środowiska:
Fala dezinformacji na temat pomp ciepła w ostatnim czasie to ewidentnie element wojny informacyjnej, umyślnej dezinformacji, sponsorowanej między innymi przez Rosję, która ma zablokować dochodzenie Polski do szeroko rozumianej niepodległości energetycznej. To jest element wojny hybrydowej.
Wypowiedź podczas spotkania „DezinfoRADAR: fakty i mity na temat pomp ciepła” w Ministerstwie Klimatu i Środowiska, Energetyka24, 21 lutego 2026 r.
Smog w liczbach Jaka jest skala ubóstwa energetycznego w Polsce?Prawo energetyczne definiuje ubóstwo energetyczne jako sytuację, w której gospodarstwo domowe nie jest w stanie zaspokoić podstawowych potrzeb energetycznych z powodu zbyt niskich dochodów, wysokich kosztów energii i niskiej efektywności energetycznej lokalu. Poniżej przedstawiamy, jak wygląda skala ubóstwa energetycznego według wskaźników WKND (wysokie koszty, niskie dochody) i 2M (podwójna mediana wydatków na energię) na poziomie województw.
Metoda WKND (wysokie koszty, niskie dochody) pozwala dobrze zidentyfikować ubóstwo strukturalne. Gospodarstwa, w których koszty energii przewyższają medianę krajową, a rozporządzalny dochód jest niższy od progu ubóstwa (776 zł w 2023 r.) uznaje się za dotknięte ubóstwem energetycznym.
Metoda 2M (podwójna mediana wydatków na energię) trafnie identyfikuje obszary, na których dużo budynków wymaga termomodernizacji. Za dotknięte ubóstwem energetycznym uznaje się gospodarstwa, w których udział faktycznych wydatków na energię w dochodzie przekracza dwukrotność mediany tej wartości w całej populacji.
Źródło: Ministerstwo Energii
Pomiar wykonany metodą WKND wskazuje, że na terenie większości kraju niskie dochody utrudniają ogrzanie lokali ok. 9 proc. mieszkańców, a z największym problemem mierzy się woj. opolskie (24 proc.). Z pomiaru wykonanego metodą 2M wynika natomiast, że 20 proc. Polaków płaci za ogrzewanie ponad dwukrotnie więcej niż wynosi krajowa mediana. Najgorzej sytuacja wygląda w woj. opolskim i pomorskim (29 i 28 proc.), co sugeruje, że na tych obszarach termomodernizacji wymaga największy odsetek budynków.
Publikacje
Forum EnergiiOpracowanie ma ułatwić zarządcom, wspólnotom i spółdzielniom mieszkaniowym planowanie termomodernizacji budynków wielorodzinnych. Remonty będą coraz bardziej konieczne ze względu na rosnące koszty energii, starzejącą się infrastrukturę oraz zmieniające się potrzeby mieszkańców. Celem publikacji jest zebranie wiedzy i pomysłów na możliwie najbardziej efektywne finansowo i kompleksowe rozwiązania. Autorzy zwracają uwagę, że remonty budynków mieszkalnych często ograniczają się do pojedynczych działań, jak ocieplenie ścian lub wymiana okien, które bez połączenia z innymi inwestycjami nie przynoszą trwałej poprawy. Opracowanie zawiera zestaw praktycznych dokumentów, które pomagają w całym procesie termomodernizacji – od diagnozy potrzeb, przez realizację inwestycji, aż po weryfikację jej efektów. Pakiet obejmuje m.in. katalog 31 rozwiązań modernizacyjnych w różnych obszarach tematycznych, wzory ankiety diagnostycznej dla mieszkańców oraz protokołu wizji lokalnej i wstępnej oceny stanu technicznego.
Polski Alarm SmogowyBaza gromadzi szeroki wachlarz źródeł i narzędzi opracowanych przez Polski Alarm Smogowy oraz współpracujące z nim organizacje na przestrzeni ostatnich kilku lat. Serwis porządkuje wiedzę na temat kluczowych aspektów problematyki smogu, takich jak źródła zanieczyszczeń, ich społeczne i zdrowotne konsekwencje oraz polityka publiczna służąca ich ograniczaniu. Obok bazy informacji w postaci krótkich podsumowań, raportów oraz webinariów czy podcastów, strona oferuje dostęp do praktycznych narzędzi przydatnych ekodoradcom czy kontrolerom. W tzw. narzędziowniku dostępne są m.in. wzory umów, świadectw jakości paliw stałych czy upoważnień do kontroli, a także poradniki dotyczące jej przeprowadzania. Serwis zawiera również kalkulator kosztów ogrzewania oraz funkcję asystenta AI, który usprawnia nawigację między różnymi segmentami bazy.
Światowa Organizacja ZdrowiaŚwiatowa Organizacja Zdrowia (WHO) przyjrzała się efektywności różnych podejść do pomiarów jakości powietrza. Raport skupia się na różnicach między indeksami jakości powietrza (AQI) a zdrowotnymi indeksami jakości powietrza (AQHI). Autorzy zwracają uwagę, że AQHI są bardziej efektywnymi narzędziami komunikacji społecznej, ponieważ lepiej naświetlają niebezpieczeństwa wynikające z zanieczyszczeń. AQI skupiają się na jednym zanieczyszczeniu i podają jego poziom w specjalistycznych jednostkach. Z kolei AQHI uwzględniają różne rodzaje substancji zanieczyszczających i komunikują ich wpływ na zdrowie, przeważnie posługując się przejrzystą skalą, opartą na poziomach zagrożenia. Jako modelowy przykład zdrowotnego indeksu zanieczyszczeń powietrza raport wskazuje ten działający w Kanadzie. Bierze on pod uwagę trzy rodzaje zanieczyszczeń (NO2, O3 i PM2.5) i dostosowuje wynikającą z nich skalę zagrożenia do danego obszaru na podstawie wcześniejszej analizy epidemiologicznej. Bazuje na prostej, 10-punktowej skali. WHO podkreśla jednak, że ze względu na silne uzależnienie od lokalnego kontekstu indeksu nie można wprost przenieść do innych krajów. Może on natomiast służyć jako inspiracja. Według WHO skuteczne indeksy powinny uwzględniać różne zanieczyszczenia oraz ryzyko generowane w kontekście konkretnych chorób, a także być klarowne w komunikacji.
Wydarzenia